Przejdź do głównej zawartości

Wyspy Świderskie z Ziutą

Od ponad miesiąca mieszkamy w malowniczej okolicy. Kilka kroków od domu mamy rzekę, łąkę, a kawałek dalej jest Park Zdrojowy, czy też las. Wszystko na wyciągniecie ręki, pod nosem. Nasza codzienność jest jaka jest, więc od poniedziałku do piątku możemy patrzeć na te widoki tęsknym wzrokiem i czekać na upragnioną chwilę wolnego czasu podczas weekendu.

Podczas tegorocznej majówki wybraliśmy się pozwiedzać nowy kąt w naszej okolicy i wybraliśmy się na Wyspy Świderskie na Wiśle. Godzina piechotą, 10 minut autobusem, a siedem samochodem. Wybraliśmy ostatnią opcję ze względu na Ziutę (dla niej godzina spaceru to taka optymalna przechadzka – potem zaczyna z niej wychodzić męczybuła i „pańcza, chcę na rączki”).


Na naszą mikrowyprawę zabraliśmy koc, ręcznik do wytarcia „podwozia” Ziuty, gdyby czterołapa chciała wejść do wody, szczotkę, która miała służyć do wyczesania z piasku sierści , wodę i 5-metrową smycz.


Ziuuum i byliśmy już na miejscu. Zaparkowaliśmy samochód i poszliśmy pieszo w kierunku drzew, za którymi było widać wodę. A dokładniej było tak: drzewa, woda i dopiero piasek. Zejścia po suchym lądzie – brak. Co tu zrobić? Poszliśmy dalej: po lewej Wisła, po prawej pola. Stopień podekscytowania u Ziuty: 10/10.

Po jakiś 15 minutach udało nam się znaleźć odpowiednie przejście i dotarliśmy na plażę. Od samej Wyspy dzielił nas jeszcze około dwumetrowy pas wody (głębokość d połowy łydki), który mogliśmy przejść zdejmując buty i podciągając nogawki lub przechodząc po śliskim konarze wynurzającym się z rzeki. Nie odczuwaliśmy jakieś szczególnej potrzeby, aby iść dalej. Rozłożyliśmy koc na plaży, podpięliśmy Ziutę do 5-metrowej smyczy i zaczęliśmy zwiedzać.



Była to pierwsza nasza wyprawa z czterołapą na plażę, nad wodę. Na początku zastanawiałam się, czy będzie się bała wody, czy nie. Szybko moje obawy zostały zweryfikowane, ponieważ jak tylko Ziuta poczuła, że swobodnie może oddalić się ode mnie na kilka metrów, to w pierwszej kolejności poszła do wody i zamoczyła stópki (potem z tymi mokrymi łapami wbiegła na piasek i z radością zaczęła na nas skakać, oblepiając nas mokrym piaskiem – ot, taka z niech żartownisia).


Nasza wycieczka trwała około dwóch godzin. Zdecydowanie był to bardzo dobrze wykorzystany czas: wybiegaliśmy się z Ziutą, odpoczęliśmy na łonie natury i nauczyliśmy się nowych rzeczy o naszej suni, w którą wstąpiła szalona Ziuta – biegająca, skacząca i tarzająca się w piasku, a uśmiech nie schodził jej z pyska.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podcast PDP 03: Pies w przepisach prawa

Od małego uczymy się w domu, czy w szkole jakie są nasze prawa, a czego nie wolno nam robić. Wiemy, że nie wolno przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle, a za przekroczenie prędkości grozi nam mandat. Co jednak z prawami naszych czworonożnych przyjaciół? Co mogą, czego nie i jakie my mamy wobec nich obowiązki?



Od pewnego czasu nurtowały mnie różne pytania związane m.in. z tym jak reagować na krzywdę, którą ktoś wyrządza zwierzętom. Nie ma dla mnie lepszego sposobu na znalezienie odpowiedzi niż rozmowa ze specjalistą w danej dziedzinie.

Pod koniec lutego miałam przyjemność rozmawiać z panią Agnieszką Gruszczyńską, Sekretarz Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt. Efektem naszego spotkania jest już trzeci odcinek podcastu Pies do pary.  Zapraszam do słuchania!


W tym odcinku mówimy o:
nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt,jak reagować, gdy uważamy, że ktoś krzywdzi zwierzę,obowiązkowym oznaczaniu zwierząt,możliwości wchodzenia z psem do miejsc typu muzeum i restauracja.Nie prze…

Podcast PDP 04: Stowarzyszenie Zwierzęta Ludziom

Podcast PDP 02: Jak podróżować z psem - Aleksandra Makulska

Bo kiedy kochasz, nie ma dla ciebie takiej przeszkody, której byś nie przeskoczył.

Dokładnie tak się stało, gdy w życiu Aleksandry i Michała Makulskich (makulscy.com) pojawiła się Luśka. Od tej pory podróżowanie nabrało nowego koloru, a wspólny wypoczynek stał się jeszcze bardziej atrakcyjny.

Dzięki miłości jej opiekunów, Lu odwiedziła więcej miejsc w Europie niż wiele osób podróżujących bez psa. Była m.in. w Hiszpanii, Austrii, Grenlandii, Szwajcarii, Czechach, Danii i na Litwie. Płynęła promem, "nawigowała" kajakiem i była psią kozicą na niejednym górskim szlaku.

Postanowiłam spotkać się z Aleksandrą i spytać o to jak to się robi i to tak dobrze!

Oddaję w Wasze ręce (a właściwie uszy) drugi odcinek podcastu Pies do pary. Mam nadzieję, że słuchając naszej rozmowy, tak jak ja, będziecie czuć to ciepło bijące od Aleksandry, a kawiarniane odgłosy dodadzą nagraniu przytulnego klimatu.


W tym odcinku mówimy o tym:
Jak to jest podróżować z psem?Jak się przygotować do takiej podróży…