Przejdź do głównej zawartości

Statystyczny polski pies zjada w ciągu roku karmy za niecałe 200 zł

Ostatnio natrafiłam na raport opublikowany przez Euromonitor, w którym można przeczytać, że przeciętny polski pies zjada w ciągu roku karmę za 180 zł, a wartość polskiego rynku karmy dla psów w 2017 roku wyniesie blisko 1,3 mld zł, osiągając w ten sposób 6-procentowy wzrost wartości bieżących.[1] W pierwszej chwili  pomyślałam „Wow, taki wzrost! Ponad miliard złotych!”, a potem zwróciłam uwagę na pierwszą kwotę - 180 zł. Analitycy wyliczyli, że nasz statystyczny polski pies zjada rocznie karmy za niecałe 200 zł. Czy to mało? Średnio? A może dużo? Postanowiłam odpowiedzieć sobie na to pytanie i podliczyć ile kosztuje wyżywienie Ziuty.

Za Pańci hajs baluj

Kiedy Ziuta trafiła rok temu do schroniska, nie chciała jeść suchej karmy. Oczywiście, realia schroniskowego życia zmieniły jej podejście do sprawy, ale już u nas w domu pozwala sobie na więcej. Obecnie Ziuta je 3 posiłki: śniadanie – karma sucha zmieszana z morką + czystek, obiad – mieszanka suchej i mokrej karmy, kolacja – mała porcja suchej karmy.

Przy wyborze karmy suchej zadecydowało to co Ziuta jadła w schronisku, czyli karmę Brit – średnia pólka karm. Natomiast mokra karma została wybrana zupełnie przypadkiem. Na początku mieliśmy wszystko z Brita, ale kiedyś spojrzałam na inną półkę i znalazłam coś o wiele atrakcyjniejszego – zarówno cenowo, jak i pod względem składu. Jak się okazało później, był to strzał w dziesiątkę.

Portfolio mokrej karmy „Dolina Noteci Premium” jest zróżnicowane – mamy do wyboru ponad 10 różnych dań, m.in. królika z fasolką i ryżem (to nie jest zmielona na ciapkę fasola, otwierając puszkę zobaczymy kawałki fasoli), serca z indyka z wątróbką z gęsi, czy pstrąga lub kurczaka oraz wołowinę.

Karmę dla Ziuty kupuję w internetowych sklepach zoologicznych – zamawiam dużo, aby mieć spokój na dłuższy czas, a także dostawa jest za darmo przy dużych zamówieniach.

W połowie marca za 55,50 zł zamówiłam 8-kilogramowy worek karmy suchej Premium Adult Small. Obecnie jest on mniej więcej w połowie zjedzony. Przedtem kupiłam 2 worki 1-kilogramowe w sklepie, który mieliśmy pod domem. Pojedyncza taka paczka kosztowała około 18 zł, czyli w sumie 36 zł. Karma mokra „schodzi” już szybciej. Sprawdziłam historię moich dotychczasowych zamówień i wyszło mi, że do tej pory zapłaciłam 130 zł za mokrą karmę. Jednak są to tylko zamówienia internetowe, a dochodzą do tego jeszcze te chwile, gdy karma kończy się i kupuję ją w sklepie stacjonarnym, za około 1 zł więcej niż w sklepie online. Niestety, nie jestem w stanie tego podliczyć. Mogłabym zweryfikować historię konta bankowego, ale to również nie dałoby prawdziwego obrazu sytuacji, ponieważ nie zawsze płacę kartą płatniczą, tylko gotówką.




Podsumowując: Ziuta jest z nami od 3,5 miesiąca. Przez ten czas na jej karmę suchą i mokrą wydałam co najmniej 221,50 zł. Nie znaczy to, że Ziuta w ciągu tych 3,5 miesiąca zjadła za taką kwotę – wciąż mam w domu około 4 kilogramów suchej i 10 kilogramów mokrej karmy, co powinno wystarczyć mi do końca czerwca. Przy takim założeniu, można uznać, że w prawie pół roku Ziuta zje o co najmniej 40 zł więcej niż statystyczny polski pies zjada w ciągu roku. Trochę mnie to przeraziło, ponieważ nie uważam, aby Ziuta jadła jak przysłowiowy francuski piesek – po prostu dostaje jedzenie, po którym dobrze czuje się i świetnie wygląda. W tej sytuacji zastanawiam się co ten statystyczny polski pies musi znajdować w swojej misce skoro kosztuje to tylko 180 zł rocznie?

Komentarze

  1. Statystyczny polski piesek za tę kwotę zjada pewnie pedigree czy inne 'tesco value' ;) za 180zł to mój pies przejada jakieś dwa tygodnie (szczególnie jak w sklepie leży jakaś ładna wołowinka). Eh, statystyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio widziałam (chyba w Auchan) tanią "karmę" dla psa w przezroczystym opakowaniu, która wyglądała jak zupka chińska... Straszne...

      Usuń
  2. Statystyki zazwyczaj kłamią - nie wiem co trzeba dawać psu, żeby osiągnąć ''takie'' wyniki. Na nasze psy (dwie sztuki) wydajemy ok. 600 zł miesięcznie, więc sporo więcej niż pokazuje statystyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Chociaż widziałam tanie "karmy" dla psów, które wyglądały tragicznie.. prawie jak zupki chińskie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podcast PDP 03: Pies w przepisach prawa

Od małego uczymy się w domu, czy w szkole jakie są nasze prawa, a czego nie wolno nam robić. Wiemy, że nie wolno przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle, a za przekroczenie prędkości grozi nam mandat. Co jednak z prawami naszych czworonożnych przyjaciół? Co mogą, czego nie i jakie my mamy wobec nich obowiązki?



Od pewnego czasu nurtowały mnie różne pytania związane m.in. z tym jak reagować na krzywdę, którą ktoś wyrządza zwierzętom. Nie ma dla mnie lepszego sposobu na znalezienie odpowiedzi niż rozmowa ze specjalistą w danej dziedzinie.

Pod koniec lutego miałam przyjemność rozmawiać z panią Agnieszką Gruszczyńską, Sekretarz Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt. Efektem naszego spotkania jest już trzeci odcinek podcastu Pies do pary.  Zapraszam do słuchania!


W tym odcinku mówimy o:
nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt,jak reagować, gdy uważamy, że ktoś krzywdzi zwierzę,obowiązkowym oznaczaniu zwierząt,możliwości wchodzenia z psem do miejsc typu muzeum i restauracja.Nie prze…

Podcast PDP 04: Stowarzyszenie Zwierzęta Ludziom

Podcast PDP 02: Jak podróżować z psem - Aleksandra Makulska

Bo kiedy kochasz, nie ma dla ciebie takiej przeszkody, której byś nie przeskoczył.

Dokładnie tak się stało, gdy w życiu Aleksandry i Michała Makulskich (makulscy.com) pojawiła się Luśka. Od tej pory podróżowanie nabrało nowego koloru, a wspólny wypoczynek stał się jeszcze bardziej atrakcyjny.

Dzięki miłości jej opiekunów, Lu odwiedziła więcej miejsc w Europie niż wiele osób podróżujących bez psa. Była m.in. w Hiszpanii, Austrii, Grenlandii, Szwajcarii, Czechach, Danii i na Litwie. Płynęła promem, "nawigowała" kajakiem i była psią kozicą na niejednym górskim szlaku.

Postanowiłam spotkać się z Aleksandrą i spytać o to jak to się robi i to tak dobrze!

Oddaję w Wasze ręce (a właściwie uszy) drugi odcinek podcastu Pies do pary. Mam nadzieję, że słuchając naszej rozmowy, tak jak ja, będziecie czuć to ciepło bijące od Aleksandry, a kawiarniane odgłosy dodadzą nagraniu przytulnego klimatu.


W tym odcinku mówimy o tym:
Jak to jest podróżować z psem?Jak się przygotować do takiej podróży…