Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2017

Statystyczny polski pies zjada w ciągu roku karmy za niecałe 200 zł

Ostatnio natrafiłam na raport opublikowany przez Euromonitor, w którym można przeczytać, że przeciętny polski pies zjada w ciągu roku karmę za 180 zł, a wartość polskiego rynku karmy dla psów w 2017 roku wyniesie blisko 1,3 mld zł, osiągając w ten sposób 6-procentowy wzrost wartości bieżących.[1] W pierwszej chwili  pomyślałam „Wow, taki wzrost! Ponad miliard złotych!”, a potem zwróciłam uwagę na pierwszą kwotę - 180 zł. Analitycy wyliczyli, że nasz statystyczny polski pies zjada rocznie karmy za niecałe 200 zł. Czy to mało? Średnio? A może dużo? Postanowiłam odpowiedzieć sobie na to pytanie i podliczyć ile kosztuje wyżywienie Ziuty.
Za Pańci hajs baluj
Kiedy Ziuta trafiła rok temu do schroniska, nie chciała jeść suchej karmy. Oczywiście, realia schroniskowego życia zmieniły jej podejście do sprawy, ale już u nas w domu pozwala sobie na więcej. Obecnie Ziuta je 3 posiłki: śniadanie – karma sucha zmieszana z morką + czystek, obiad – mieszanka suchej i mokrej karmy, kolacja – mała porcja …

Mój tatuaż z psem

Czasem przez głupotę, innym razem z rozwagą i rozmysłem, a jeszcze kiedy indziej z pasji i chęci wyrażenia siebie – to kilka z przykładów, dla których robimy sobie tatuaż. W moim przypadku tatuaż był zrobiony z rozmysłem i z chęci wyrażenia siebie,  a dokładnie tego kim jestem i tego co mnie ukształtowało.
Niespełna 3 lata temu podjęłam decyzję, że na lewej ręce od wewnętrznej strony zrobię sobie tatuaż przedstawiający psa. Już kilka lat temu wcześniej wpadłam na ten pomysł. Myśl o tym tatuażu kiełkowała w mojej głowie przez wiele miesięcy, aż dojrzał.
Dlaczego pies? Zwierzęta pojawiły się w moim życiu już w pierwszych miesiącach mojego życia. Najpierw miała kontakt z bokserami moich dziadków, potem w domu mieliśmy myszki i świnki morskie. Gdy miałam 8 lat rodzice kupili naszego psa.
Czworonogi odegrał ogromną rolę w kształtowaniu mojego „JA”. Jestem pewna, że bez nich byłabym zupełnie innym człowiekiem. Życie nauczyło mnie też, że tylko ta miłość, do zwierząt i dzieci, przetrwa całe na…

Wyspy Świderskie z Ziutą

Od ponad miesiąca mieszkamy w malowniczej okolicy. Kilka kroków od domu mamy rzekę, łąkę, a kawałek dalej jest Park Zdrojowy, czy też las. Wszystko na wyciągniecie ręki, pod nosem. Nasza codzienność jest jaka jest, więc od poniedziałku do piątku możemy patrzeć na te widoki tęsknym wzrokiem i czekać na upragnioną chwilę wolnego czasu podczas weekendu.
Podczas tegorocznej majówki wybraliśmy się pozwiedzać nowy kąt w naszej okolicy i wybraliśmy się na Wyspy Świderskie na Wiśle. Godzina piechotą, 10 minut autobusem, a siedem samochodem. Wybraliśmy ostatnią opcję ze względu na Ziutę (dla niej godzina spaceru to taka optymalna przechadzka – potem zaczyna z niej wychodzić męczybuła i „pańcza, chcę na rączki”).

Na naszą mikrowyprawę zabraliśmy koc, ręcznik do wytarcia „podwozia” Ziuty, gdyby czterołapa chciała wejść do wody, szczotkę, która miała służyć do wyczesania z piasku sierści , wodę i 5-metrową smycz.

Ziuuum i byliśmy już na miejscu. Zaparkowaliśmy samochód i poszliśmy pieszo w kierunk…