Przejdź do głównej zawartości

Są takie chwile, gdy płaczę przez Ziutę


Są takie chwile, gdy z powodu Ziuty łamie mi się serce i płaczę. Czasem mocno, a czasami zawilgocą mi się tylko oczy. Jeszcze zanim Ziuta zamieszkała u nas, codziennie wpatrywałam się w jej zdjęcia i było mi smutno, że ona jest tam w schronisku, a ja tutaj, w ciepłym mieszkaniu. Chodziłam przez cały miesiąc za Adamem pokazując mu Ziutę i przedstawiając mu piękną wizje wspólnej ludzko-psiej rodziny. Niestety, na początku nie był przekonany co do tego pomysłu. Adam chciał mieć psa, ale nie wiedział „czym się to je”. A jak czegoś się nie zna, to się człowiek boi – tak było też w tym przypadku.

W dniu, w którym zapadła decyzja, że adoptujemy Ziutę, też płakałam, ale tym razem ze szczęścia. Odłożyłam telefon po skończonej rozmowie z właścicielem naszego M2 i poryczałam się z tych wszystkich emocji – WRESZCIE ZIUTA BĘDZIE MIAŁA DOM I TO BĘDZIE NASZ DOM!

Ogrom emocji towarzyszył mi również pierwszej nocy po przyjeździe Ziuty (trochę już o tym wspomniałam w poście Historia adopcyjna cz.2). Sunia była trochę onieśmielona nową sytuacją, ja byłam zestresowana i przejęta, a na dodatek okazało się, że Ziuta ma pewien niepokojący objaw i następnego dnia mieliśmy iść do weterynarza na USG. Mimo, że Ziutosława czuła się dobrze, ja nie przespała całej nocy. Cały czas czuwałam i nasłuchiwałam co się dzieje w pokoju obok. Denerwowałam się i martwiłam czy Ziuta przeżyje (wpadłam w jakąś histerię). Łzy również pojawiły się tamtej nocy. Na szczęście kolejnego dnia u weterynarza uspokoiłam się – Mała miała zapalenie, ale na tym etapie (dobre wyniki krwi i prawidłowa temperatura oraz dobre samopoczucie) nie zagrażało to jej życiu. Ufff…


Wyjątkowo smutno było mi, gdy po pierwszym wspólnie spędzonym weekendzie z Ziutą w poniedziałek przyszedł czas na zostawienie jej samej w domu na kilka godzin. Niestety, to ja wychodziłam ostatnia z domu i to ja musiałam udawać twardą, na której nie robi wrażenia czarna psia kulka pchająca się do drzwi. Najgorsze było w tym momencie to smutne przeszywające spojrzenie…



Jest jeszcze kilka powodów, przez które płaczę. Czasem z frustracji i bezsilności, że właściciel psa, który podbiega do Ziuty i ją napastuje ciekawskim nosem, mimo wyraźnych jej i moich protestów, ma to głęboko w d… i jeszcze nie pytany krytykuje mnie i Ziutę. Czy każdy pies musi lubić każdego psa? Skoro ludzie nie chcą być zaczepiani przez obcych na ulicy, to pies też ma prawo trzymać dystans i powoli uczyć się życia w mieście po mieszkaniu w schronisku.

Płaczę też ze wzruszenia, gdy słyszę mojego Adama, który z początku niepewny całej sytuacji, teraz podchodzi do Ziuty i głaszcząc ją jednocześnie zapewnia, że teraz już na zawsze będzie miała kochający dom i pełną miskę. I jak tu ich nie kochać?


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podcast PDP 03: Pies w przepisach prawa

Od małego uczymy się w domu, czy w szkole jakie są nasze prawa, a czego nie wolno nam robić. Wiemy, że nie wolno przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle, a za przekroczenie prędkości grozi nam mandat. Co jednak z prawami naszych czworonożnych przyjaciół? Co mogą, czego nie i jakie my mamy wobec nich obowiązki?



Od pewnego czasu nurtowały mnie różne pytania związane m.in. z tym jak reagować na krzywdę, którą ktoś wyrządza zwierzętom. Nie ma dla mnie lepszego sposobu na znalezienie odpowiedzi niż rozmowa ze specjalistą w danej dziedzinie.

Pod koniec lutego miałam przyjemność rozmawiać z panią Agnieszką Gruszczyńską, Sekretarz Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt. Efektem naszego spotkania jest już trzeci odcinek podcastu Pies do pary.  Zapraszam do słuchania!


W tym odcinku mówimy o:
nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt,jak reagować, gdy uważamy, że ktoś krzywdzi zwierzę,obowiązkowym oznaczaniu zwierząt,możliwości wchodzenia z psem do miejsc typu muzeum i restauracja.Nie prze…

Podcast PDP 04: Stowarzyszenie Zwierzęta Ludziom

Podcast PDP 02: Jak podróżować z psem - Aleksandra Makulska

Bo kiedy kochasz, nie ma dla ciebie takiej przeszkody, której byś nie przeskoczył.

Dokładnie tak się stało, gdy w życiu Aleksandry i Michała Makulskich (makulscy.com) pojawiła się Luśka. Od tej pory podróżowanie nabrało nowego koloru, a wspólny wypoczynek stał się jeszcze bardziej atrakcyjny.

Dzięki miłości jej opiekunów, Lu odwiedziła więcej miejsc w Europie niż wiele osób podróżujących bez psa. Była m.in. w Hiszpanii, Austrii, Grenlandii, Szwajcarii, Czechach, Danii i na Litwie. Płynęła promem, "nawigowała" kajakiem i była psią kozicą na niejednym górskim szlaku.

Postanowiłam spotkać się z Aleksandrą i spytać o to jak to się robi i to tak dobrze!

Oddaję w Wasze ręce (a właściwie uszy) drugi odcinek podcastu Pies do pary. Mam nadzieję, że słuchając naszej rozmowy, tak jak ja, będziecie czuć to ciepło bijące od Aleksandry, a kawiarniane odgłosy dodadzą nagraniu przytulnego klimatu.


W tym odcinku mówimy o tym:
Jak to jest podróżować z psem?Jak się przygotować do takiej podróży…