Przejdź do głównej zawartości

Historia adopcyjna cz. 2

Podróż do Korabiewic była trochę stresująca. Na początku musieliśmy zatankować samochód, przez co nawigacja zmieniła trasę – niby mieliśmy być na miejscu szybciej, ponieważ jechaliśmy autostradą, ale za to zrobiliśmy o kilkanaście kilometrów więcej. Na miejscu okazało się, że droga zaraz przed schroniskiem to lodowisko, w dodatku na tyle była wąska, że musieliśmy na początku z niej wyjechać tyłem, aby ustąpić straży pożarnej, a potem znowu wjechać i powoli jechać do celu.

Apogeum zarówno stresu, jak i ekscytacji nastąpiło już po przekroczeniu bramy schroniska. Kiedy dotarliśmy do budynku głównego, czekała tam na nas już osoba, z którą wspólnie poszliśmy na nasz zapoznawczy spacer z Ziutą. Ucieszyłam się, gdy okazało się, że boks Ziuty jest jednym z pierwszych w alejce i nie będziemy musieli iść dłużej mijając kolejne nawołujące psy – byłoby nam bardzo smutno. Po zapięciu na smycz i wyjściu z boksu, Ziuta była głównie zainteresowana tym, że wyszła na spacer i może wąchać i podlewać każdy krzaczek.


Skierowaliśmy się razem do specjalnie wydzielonej ogrodzeniem przestrzeni, gdzie daliśmy Ziucie chwilę pobiegać swobodnie, a potem przywołaliśmy ją i głaskaliśmy. Ziutką targały emocje – jednocześnie chciała biegać „na wolności”, ale też zabiegała o kontakt z człowiekiem, którego na co dzień jej brakowało. Następnie poszliśmy pospacerować po schronisku – zobaczyliśmy korabkowe konie, świnie i byka. Pod koniec naszego godzinnego spotkania spotkaliśmy Joannę Laskowską, która robi piękne zdjęcia podopiecznym schroniska. Pani była tak miła i zrobiła nam pamiątkową fotografię, która wyszła kapitalna – akurat został na niej uwieczniony moment, gdy Ziuta liże mnie po policzku.


Wizyta przedadopcyjna
Dwa dni po naszych odwiedzinach w Korabiewicach odezwała się do mnie osoba ze schroniska, która koordynuje proces adopcyjny, aby umówić się na wizytę przedadopcyjną u nas w domu. Podczas spotkania rozmawialiśmy o Ziutce, o tym jak przygotować się do jej przybycia, co zrobić, aby nie wywołać u niej lęku separacyjnego i co kupić jej do jedzenia, aby nie spowodować u niej rewolucji żołądkowej z powodu zmiany diety. Na sam koniec ustaliliśmy dzień, w którym Ziuta do nas przyjedzie, czyli w wieczorem w piątek 10 lutego. Mieliśmy jeszcze kilka dni na przygotowanie się, więc na drugi dzień po wizycie przedadopcyjnej w podskokach poszłam do sklepu zoologicznego i kupiłam dla Ziuty posłanie, smycz, adresownik, zabawki, miski i karmę. Chciałam też wybrać dla naszej czworonożnej dziewczyny obrożę i szelki, ale nie znałam jej wymiarów i postanowiłam, że pójdę po nie do sklepu już z Ziutą.

Witaj w domu!
Po dwóch tygodniach od pierwszego spotkania Ziuta zamieszkała u nas w domu! Trudno opisać emocje jakie nam towarzyszyły pierwszego dnia. Wszyscy byliśmy zestresowani. Na początku Ziuta była trochę onieśmielona i przytulała się do Ani ze schroniska, z którą przyjechała. Jednak miły dotyk naszych dłoni, które ją głaskały, pozwolił się jej oswoić z nową sytuacją.

Jako nowy opiekun psa podpisałam kartę adopcyjną, tym samy deklarując się, że w żadnym wypadku nie porzucę z go, czy nie oddam do schroniska, nie sprzedam, nie będę trzymać go na łańcuchu i zwierzę będzie pod stałą opieką weterynaryjną.

Ziuta vel władczyni kanapy
Ziuta okazała się bardzo spokojnym, kochanym psem. Już na pierwszym spacerze czuła się swobodnie w nowej okolicy i śmiało obwąchiwała każde  drzewo, zostawiając pod nimi swój ślad. W nocy spała spokojnie i nie denerwowała się – w przeciwieństwie do mnie. Moja pierwsza noc z Ziutą w domu to był koszmar. Gdzieś wbiłam sobie do głowy jakieś niespokojne myśli. A co jeśli ona coś pogryzie w nocy, np. znajdzie pochowane kable i kopnie ją prąd? A może będzie skrobać całą noc w drzwi od naszej sypialni? Czy ona nas pokocha? Tak stresowałam się, że właściwie nie spałam i ciągle nasłuchiwałam co dzieje się w mieszkaniu. Oczywiście, moje obawy okazały się nieuzasadnione i rano Ziuta przywitała nas merdają ogonem i ciesząc się, że idziemy razem na spacer, a z każdy kolejnym dniem utwierdza nas w przekonaniu, że podjęliśmy bardzo dobrą decyzję adoptując właśnie ją.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podcast PDP 03: Pies w przepisach prawa

Od małego uczymy się w domu, czy w szkole jakie są nasze prawa, a czego nie wolno nam robić. Wiemy, że nie wolno przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle, a za przekroczenie prędkości grozi nam mandat. Co jednak z prawami naszych czworonożnych przyjaciół? Co mogą, czego nie i jakie my mamy wobec nich obowiązki?



Od pewnego czasu nurtowały mnie różne pytania związane m.in. z tym jak reagować na krzywdę, którą ktoś wyrządza zwierzętom. Nie ma dla mnie lepszego sposobu na znalezienie odpowiedzi niż rozmowa ze specjalistą w danej dziedzinie.

Pod koniec lutego miałam przyjemność rozmawiać z panią Agnieszką Gruszczyńską, Sekretarz Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt. Efektem naszego spotkania jest już trzeci odcinek podcastu Pies do pary.  Zapraszam do słuchania!


W tym odcinku mówimy o:
nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt,jak reagować, gdy uważamy, że ktoś krzywdzi zwierzę,obowiązkowym oznaczaniu zwierząt,możliwości wchodzenia z psem do miejsc typu muzeum i restauracja.Nie prze…

Podcast PDP 04: Stowarzyszenie Zwierzęta Ludziom

Podcast PDP 02: Jak podróżować z psem - Aleksandra Makulska

Bo kiedy kochasz, nie ma dla ciebie takiej przeszkody, której byś nie przeskoczył.

Dokładnie tak się stało, gdy w życiu Aleksandry i Michała Makulskich (makulscy.com) pojawiła się Luśka. Od tej pory podróżowanie nabrało nowego koloru, a wspólny wypoczynek stał się jeszcze bardziej atrakcyjny.

Dzięki miłości jej opiekunów, Lu odwiedziła więcej miejsc w Europie niż wiele osób podróżujących bez psa. Była m.in. w Hiszpanii, Austrii, Grenlandii, Szwajcarii, Czechach, Danii i na Litwie. Płynęła promem, "nawigowała" kajakiem i była psią kozicą na niejednym górskim szlaku.

Postanowiłam spotkać się z Aleksandrą i spytać o to jak to się robi i to tak dobrze!

Oddaję w Wasze ręce (a właściwie uszy) drugi odcinek podcastu Pies do pary. Mam nadzieję, że słuchając naszej rozmowy, tak jak ja, będziecie czuć to ciepło bijące od Aleksandry, a kawiarniane odgłosy dodadzą nagraniu przytulnego klimatu.


W tym odcinku mówimy o tym:
Jak to jest podróżować z psem?Jak się przygotować do takiej podróży…