Przejdź do głównej zawartości

Historia adopcyjna cz. 1

Kiedy miałam 8 lat w moim rodzinnym domu pojawił się Fido – nasz pierwszy pies. Pamiętam jak siedziałam przy biurku odrabiając lekcje, śpiesząc się by skończyć zadanie domowe w ekspresowym tempie, ponieważ wiedziałam, że lada moment rodzice wrócą do domu ze słodką, puszystą kulką na czterech łapkach.

Fido stał się dorosłym psem, a w domu pojawił się Jantar. Z biegiem lat dochodzili kolejni psi członkowie ludzko-psiej rodziny: Cherry, Boni, Abby i Riko. W kulminacyjnym momencie na 80m2 mieszkały z nami cztery psy (tak jest do dzisiaj, ale wyprowadzenie się dwóch dorosłych córek znacznie zwiększyło wolną przestrzeń w mieszkaniu rodziców).


Od lewej: Boni, Abby i Cherry

Kiedy cztery lata temu postanowiłam przeprowadzić się i wynająć mieszkanie razem z koleżankami, miałam w planach zabranie ze sobą mojej najukochańszej Boni. Niestety, nie było mi to dane, ponieważ moja współlokatorka miała sprawiającego kłopoty kota. Kolejne miesiące mijały, zmieniłam mieszkanie, a nawet wyjechałam do innego miasta. Jednak wciąż nie miałam przy sobie swojego czworonożnego przyjaciela, a gdy większość życia mieszkało się z psami, to bardzo odczuwa się ich brak w domu. Cisza, spokój i pustka w sercu.

Przytulanki z Boni

Ziutka


Od dwóch lat wspieram finansowo Schronisko dla Zwierząt w Korabiewicach: przekazuję swój 1% podatku, kupuję ich charytatywne kalendarze, a na swoim koncie bankowym mam ustawione stałe, comiesięczne zlecenie przelewu. Śledzę również profil schroniska na Facebooku. W ten właśnie sposób pod koniec ubiegłego roku wypatrzyłam na ich stronie : małą, tricolorową z brązowymi oczami psią przylepę (na co wskazywał opis, a co potwierdziło się bardzo szybko na naszym spacerze zapoznawczym). To była miłość od pierwszego spojrzenia, którą przelałam na mojego ukochanego w ciągu kilku następnych tygodni. 


Powyższe zdjęcie Ziutki zostało umieszczone na grupie FotoKorabiewice na Facebooku

Kiedy oboje byliśmy już zakochani po uszy w Ziutce, zatelefonowałam do właściciela wynajmowanego przez nas M-2, aby upewnić się, że obecność psa w jego mieszkaniu mu nie przeszkadza. Mając jego „błogosławieństwo”, jako przyszły główny opiekun czworonoga, przystąpiłam do uzupełnienia ankiety adopcyjnej znajdującej się na stronie internetowej schroniska (pierwszy kroku procesu adopcyjnego). Po kilku dniach od przesłania formularza, otrzymaliśmy zaproszenie do schroniska na spacer zapoznawczy z naszą wybranką serca (drugi krok). Wyznaczonym terminie, przejęci wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Korabiewic, aby poznać osobiście Ziutę.

Cdn.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podcast PDP 03: Pies w przepisach prawa

Od małego uczymy się w domu, czy w szkole jakie są nasze prawa, a czego nie wolno nam robić. Wiemy, że nie wolno przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle, a za przekroczenie prędkości grozi nam mandat. Co jednak z prawami naszych czworonożnych przyjaciół? Co mogą, czego nie i jakie my mamy wobec nich obowiązki?



Od pewnego czasu nurtowały mnie różne pytania związane m.in. z tym jak reagować na krzywdę, którą ktoś wyrządza zwierzętom. Nie ma dla mnie lepszego sposobu na znalezienie odpowiedzi niż rozmowa ze specjalistą w danej dziedzinie.

Pod koniec lutego miałam przyjemność rozmawiać z panią Agnieszką Gruszczyńską, Sekretarz Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt. Efektem naszego spotkania jest już trzeci odcinek podcastu Pies do pary.  Zapraszam do słuchania!


W tym odcinku mówimy o:
nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt,jak reagować, gdy uważamy, że ktoś krzywdzi zwierzę,obowiązkowym oznaczaniu zwierząt,możliwości wchodzenia z psem do miejsc typu muzeum i restauracja.Nie prze…

Podcast PDP 04: Stowarzyszenie Zwierzęta Ludziom

Podcast PDP 02: Jak podróżować z psem - Aleksandra Makulska

Bo kiedy kochasz, nie ma dla ciebie takiej przeszkody, której byś nie przeskoczył.

Dokładnie tak się stało, gdy w życiu Aleksandry i Michała Makulskich (makulscy.com) pojawiła się Luśka. Od tej pory podróżowanie nabrało nowego koloru, a wspólny wypoczynek stał się jeszcze bardziej atrakcyjny.

Dzięki miłości jej opiekunów, Lu odwiedziła więcej miejsc w Europie niż wiele osób podróżujących bez psa. Była m.in. w Hiszpanii, Austrii, Grenlandii, Szwajcarii, Czechach, Danii i na Litwie. Płynęła promem, "nawigowała" kajakiem i była psią kozicą na niejednym górskim szlaku.

Postanowiłam spotkać się z Aleksandrą i spytać o to jak to się robi i to tak dobrze!

Oddaję w Wasze ręce (a właściwie uszy) drugi odcinek podcastu Pies do pary. Mam nadzieję, że słuchając naszej rozmowy, tak jak ja, będziecie czuć to ciepło bijące od Aleksandry, a kawiarniane odgłosy dodadzą nagraniu przytulnego klimatu.


W tym odcinku mówimy o tym:
Jak to jest podróżować z psem?Jak się przygotować do takiej podróży…